Spotkania w Polsce: Sławoborze, Ujście, Zieleniewo.
To był czas, w którym wydarzało się coś znacznie głębszego niż rozmowa – momenty prawdziwego spotkania z samą sobą.
Cztery dni, które zostają na długo
Do dziś wracam do tych dni z dużą uważnością.
Cztery dni – tyle wystarczyło, żeby wydarzyło się coś, czego nie sposób zamknąć w prostym opisie. To nie były tylko spotkania autorskie czy kolejne wydarzenia na mapie.
To były momenty, które zostają w człowieku.
Sławoborze.
Ujście.
Zieleniewo.
Każde z tych miejsc przyniosło dziesiątki rozmów. Historie, które nie zawsze były łatwe – ale zawsze były prawdziwe.
To, czego nie widać na pierwszy rzut oka
Spotkałam kobiety, które na zewnątrz wydają się mieć wszystko pod kontrolą.
Uśmiechnięte.
Silne.
Obecne dla innych.
A jednak pod tą powierzchnią często pojawiało się coś zupełnie innego:
zmęczenie
zagubienie
poczucie, że gdzieś po drodze coś zostało utracone
Najczęściej powracało jedno zdanie:
„Niby wszystko jest dobrze… a jednak coś nie gra.”
I dalej:
„Czuję, że w moim życiu może być coś więcej…”
„Niby wszystko jest w porządku, ale czegoś mi brakuje”
„Chciałabym coś zmienić, tylko nie wiem, od czego zacząć”
Początek nie wygląda jak zmiana
W takich momentach zaczyna się coś najważniejszego.
Nie wielka decyzja.
Nie natychmiastowa zmiana życia.
Tylko zatrzymanie.
Bo przełom bardzo rzadko zaczyna się od odpowiedzi.
Zaczyna się wtedy, gdy:
przestajesz od siebie uciekać
zaczynasz naprawdę siebie widzieć
Spotkania, które zostają
Te cztery dni nie były tylko serią wydarzeń.
To były rozmowy, które otwierały.
Spojrzenia, w których było więcej niż w słowach.
Wiadomości, które wracają do mnie do dziś – pełne emocji, wdzięczności i prawdy.
Miałam też przyjemność wziąć udział w rozmowie podcastowej u Anny Marii Prusińskiej – spotkaniu, które zostanie ze mną na długo.
Poznałam wiele wartościowych osób. Ludzi, z którymi rozmowy miały głębię i sens.
Jednym z najbardziej poruszających momentów było dla mnie spotkanie z Katarzyną Dacyszyn – kobietą, której historia i siła zostają w człowieku na długo.
To właśnie takie chwile przypominają mi, że to, co robię, ma znaczenie.
Co naprawdę zostaje po takich spotkaniach
To nie jest chwilowa motywacja.
To coś znacznie głębszego:
zrozumienie własnych schematów
poczucie, że nie jest się samą
pierwszy, często bardzo cichy krok do zmiany
odwaga, by zacząć wybierać inaczej
To nie jest wiedza – to doświadczenie
Wiedzę można zdobyć na wiele sposobów:
przeczytać
obejrzeć
wysłuchać
Ale dopiero w momencie, kiedy coś naprawdę poczujesz – zaczyna się zmiana.
To właśnie odróżnia doświadczenie od teorii.
„Może to jeszcze nie mój moment…”
Wiele kobiet odkłada takie momenty.
Myśląc:
„jeszcze nie teraz”
„jeszcze dam radę sama”
„jeszcze nie jest tak źle”
Ale to nie pojawia się nagle.
To narasta.
I w pewnym momencie przestaje dać się ignorować.
Jeśli coś w Tobie woła
Jeśli czujesz, że coś w Tobie się odzywa – nie ignoruj tego.
To nie jest przypadek.
To nie jest słabość.
To moment, w którym zaczynasz wracać do siebie.
Bo to nie były zwykłe spotkania.
To były chwile, w których kobiety zaczynały widzieć siebie naprawdę.
I właśnie dla takich momentów powstaje przestrzeń – dla kobiet, które chcą się zatrzymać, poczuć i w końcu zacząć wybierać siebie.













