Dlaczego wciąż opowiadam swoją historię? Rozmowa w Radiu Cambridge
Wczoraj miałam przyjemność być gościem Radia Cambridge w audycji prowadzonej w dwóch językach polskim i angielskim. Rozmawiałyśmy o mojej książce „Życie bez korzeni”, o trudnym dzieciństwie, utracie mamy, życiu bez poczucia bezpieczeństwa i o tym, jak te doświadczenia wpłynęły na całe moje życie.
Po zakończeniu rozmowy długo zastanawiałam się nad jednym pytaniem:
Dlaczego wciąż wracam do tej historii?
Przecież mogłabym ją zostawić za sobą.
Odpowiedź jest prosta.
Bo wiem, że każdego dnia są ludzie, którzy właśnie teraz przechodzą przez swój najtrudniejszy moment.
Są kobiety, które żyją w lęku.
Są osoby wychowane w domach pełnych chaosu.
Są dzieci, które zbyt wcześnie musiały dorosnąć.
Są ludzie, którzy patrzą w lustro i nie wierzą, że zasługują na coś lepszego.
Ja też kiedyś byłam jedną z tych osób.
Nie opowiadam swojej historii po to, aby wracać do bólu.
Opowiadam ją dlatego, że chcę pokazać, że trudne doświadczenia nie muszą definiować całego naszego życia.
Nie jesteśmy odpowiedzialni za wszystko, co nas spotkało.
Ale jesteśmy odpowiedzialni za to, co z tym zrobimy.
Kiedy pisałam „Życie bez korzeni”, nie wiedziałam, ile osób odnajdzie w tej książce część siebie. Dziś otrzymuję wiadomości od czytelników, którzy piszą, że dzięki niej spojrzeli na swoje życie inaczej, zrozumieli swoje emocje lub po prostu poczuli się mniej samotni.
To właśnie dlatego wciąż mówię.
Dlatego piszę.
Dlatego jeżdżę na spotkania, udzielam wywiadów i występuję na scenie.
Bo jeśli moja historia może pomóc choć jednej osobie zrobić pierwszy krok w stronę siebie, to warto było przejść tę drogę.
Może właśnie dlatego niektóre rany stają się źródłem siły.
Nie dlatego, że przestały boleć.
Ale dlatego, że nauczyły nas, jak podnosić się po upadku.
